Dostępna jest galeria.

Czwartek, 16. sierpnia

Jedna grupa (Justa, Piotrek i pasażerowie) wyruszyła wcześnie popołudniu z Gdańska i – jadąc trochę bocznymi drogami – dojechała do Załakowa krótko po 15-tej. Druga (Joko + chłopaki) z Gdańska ruszyła w okolicach 20-tej i przybyła w samą porę, żeby przekąsić coś ciepłego z grilla.

Domek (“Na Gwizdówkę 20”) bardzo nam się spodobał – był duży, bardzo ładnie urządzony i czysty. Przed domkiem był namiot-pawilon, pod którym siedzieliśmy sobie wieczorem przy stole i słuchając muzyki rozmawialiśmy.

Piątek, 17. sierpnia

O 11:30 umówiliśmy się w Parchowie w bazie kajakowej. Stamtąd zawieziono nas na punkt startu (“Kajlandia”) razem z kajakami. Już na samym początku spływu mieliśmy do pokonania miniaturowy wodospad powstały ze zwalonego drzewa.

Ogólnie trasa była raczej trudna a przepłynięcie jej zajęło nam ok. 6 godzin z krótką przerwą przy drugim (trzecim?) moście. Po drodze było bardzo dużo zwalonych drzew, często dość płytko pod wodą i blisko siebie, więc trzeba było bardzo sprawnie manewrować żeby przedostać się tamtędy bez wychodzenia z kajaku.

Niestety nie udało nam się zjeść obiadu w kultowej restauracji Morenka bo akurat trwała tam jakaś impreza okolicznościowa.

Sobota, 18. sierpnia

Tego dnia rano Pniak zrobił do śniadania pyszną kawę z przelewowego ekspresu, do którego filtry udało mi się znaleźć w jednej z szafek. Po śniadaniu ruszyliśmy w dwa samochody do Kamienicy Królewskiej i dalej, na leśny parking. Zaczęliśmy naszą trasę od poszukiwania Zamkowej Góry, której niestety nie udało nam się znaleźć. Dalej przez punkt widokowy nad jeziorem Junno, wzdłuż jeziora Potęgowskiego do rezerwatu “Szczelina Lechicka”, aż do rezerwatu jeziora Lubygość.

Po powrocie do domku zrobiliśmy grilla.

Tego dnia wieczorem Joko i chłopaki spakowali się i odjechali do Gdańska. W ten sposób ominęła ich jajecznica z kurkami, które Wojtek pieczołowicie zbierał całą sobotę.

Niedziela, 19. sierpnia

Po usmażeniu i zjedzeniu jajecznicy z kurkami pożegnaliśmy się z Kasią i Wojtkiem, których odwiozłem do Lęborka na pociąg do Trójmiasta. Następnie z Gosią skończyliśmy się pakować i sprzątać, oddaliśmy klucze do domku i wyruszyliśmy na ostatnią wycieczkę.

Tym razem zatrzymaliśmy się na leśnym parkingu nieopodal leśniczówki na południe od jeziora Lubygość. Stamtąd wróciliśmy na szlak nad ww. jeziorem, dotarliśmy nim przez rezerwat “Żurawie Błota” do jeziora Kamiennego i zrobiliśmy postój przy Diabelskimm Kamieniu.

Na koniec nad jeziorem Lubygość obejrzeliśmy jeszcze groty, do których niestety nie było można wchodzić, ale i tak wyglądały na raczej małe więc prawdopodobnie wiele nie straciliśmy.

Po odwiedzeniu tej ostatniej atrakcji wróciliśmy do samochodu, zajechaliśmy na obiad do Sierakowic i dotarliśmy z powrotem do Trójmiasta, po drodze podrzucając Gosiunasa na pociąg do domu.

Udział wzięli

  • Kasia
  • Wojtek
  • Joko
  • Mateusz
  • Pniak
  • Gosiunas
  • Justa
  • Piotrek